Droga Eanue

– Zanim mnie zostawił – Dannai kontynuował opowieść – znaleźliśmy się w Sinalla. Kupiliśmy tę zabytkową kamienicę i zaczęliśmy budować wspólną przyszłość. Zapowiadało się dobrze, pracowaliśmy ciężko, ale jego zaczęło nosić. Coraz częściej znikał, wracał pijany, albo naćpany, wdawał się w bójki. Pojedynkował się za pieniądze. Pewnego dnia po prostu odszedł. Spakował worek, zgarnął trochę pieniędzy…

– I poszedł na dziwki – fuknął zniecierpliwiony Fiohn. – Wystarczy już tego.

– Jak to odszedł? – zapytała Lili, ignorując oburzenie opiekuna. – Dokąd?

– Do cyrku. Tak mi przynajmniej powiedział. Oczywiście, nie uwierzyłem.

– Do cyrku, tak? – zdziwiła się Lili, spoglądając na Fiohna z ukosa. – Nie do wojska?

– On? W wojsku? Nie żartuj, śliczności. Pierwszego dnia wydymałby generała, drugiego dostał chłostę, trzeciego karę śmierci. Nie, kochana. Fiohn by w wojsku umarł.

Czytaj dalej Droga Eanue

Powrót do żywych.

Wiatr gwiżdże, liście fruwają, a na „Opowieściach Żywiołaka” pusto i głucho, nic się nie dzieje. Wszystko dlatego, że pod koniec sierpnia wyjechałem na dwa miesiące za granicę. Wyprawa była stricte zawodowa i bardziej przypominała obóz pracy, niż klasyczne zlecenie. Na szczęście już po wszystkim, od tygodnia jestem w domu. Powoli wracam do życia. Niedługo zacznę publikować. Na pierwszy ogień pójdzie opowiadanie „Droga Eanue”. To historyjka … Czytaj dalej Powrót do żywych.

Heaven

To się nazywa etap racjonalizacji. Wiesz, że to, co opowiada Tetsuo, jest prawdą, ale jest to tak nieprawdopodobne, że szukasz każdego, w miarę logicznego, a przynajmniej znanego ci wytłumaczenia. Dlatego ja, naczelny ateista polskiego rocka, wolę wersję z Bogiem Ojcem, Jezusem i chodzeniem po wodzie. Czytaj dalej Heaven