Opowiadanie jest dostępne w zbiorze „Echa tamtych gwiazd” (LINK) na empik.com.
A poniżej możecie przeczytać fragment:
Przywitajmy gwiazdę
1.
Intel 24 puchł i falował, nabierał kolorów i zaraz je tracił. Dynamika groziła destabilizacją, ale Ankela się tym nie przejmowała. Traktowała sztuczne inteligencje przedmiotowo, co ściągało na nią falę krytyki ze strony innych ludzi. Tym nie przejmowała się również, a wręcz chłonęła piętrzące się wokół niej kontrowersje.
— Dodaj pięć punktów masy mięśniowej w łuku barkowym — poleciła Ankela Chi. Reżyserka, scenarzystka i mistrzyni fantomatyki wodziła krytycznym spojrzeniem po rodzącym się przed nią ciele.
— Prowadzisz do nierealistycznego nadmiaru — sprzeciwił się Intel 24. — Ludzkie ciało zachowuje inne proporcje.
— Nie masz pola dla dyskusji — skarciła kobieta. — Wykonaj.
Po chwili pulsowania hologramu, Intel 24 ostatecznie skonfigurował kształty, które Ankela uznała za satysfakcjonujące. Ostatecznie na płycie projektora pojawił się rosły mężczyzna, o potężnej masie mięśniowej, siwym zaroście i przenikliwych oczach.
— W ludziach nie ma prawdy — pouczyła Ankela. — Są wrażenia. Dlatego budujemy sugestywne formy, aby prowokować reakcje ponad czasem i przestrzenią.
— Ale nie ponad realizm.
Kobieta zlekceważyła odpowiedź intela.
— Tak, oto mój nowy bohater. Silny, jak goryl, przenikliwy, jak najwyższe inteligencje i czuły, jak wilczyca dla szczeniąt. Zagubiony ideał mężczyzny i stróża prawa.
— Ta wizja nie ma oparcia w źródłach. Realia historyczne były zgoła inne.
— Realia historyczne dotkniemy za miesiąc na zgromadzeniu. Wtedy zdobędziemy przekonanie.
Telekom zaświecił promieniami lasera i w salonie pojawiła się kolorowa postać. Ankela powitała wirtualnego gościa z radością.
— Kochane Villuelo. Co masz dla mnie?
Villuelo rozłożyło ręce.
— Oczekujesz rzeczy nierealnej. Od stu lat na świecie nie ma takich maszyn ani materiałów.
Kobieta westchnęła, bo nie tego się spodziewała po genialnym projektancie mody.
— Przecież są muzea, laboratoria archeologiczne. Odpowiednie materiały można wygenerować z kompozytów. W czym problem?
— Problem w konstrukcji. Ówczesne okrycia budowano z oddzielnych segmentów tkanin, które łączono cienkim przewodem. Taka operacja wymaga odpowiednich urządzeń.
— Nie tłumacz mi tego, co znam. Co jest w mocy, żeby pokonać trudności?
— Czas mi na to nie pozwala. To zbyt wymagające.
Ankela miała na to idealną odpowiedź.
— Szykujesz nową kolekcję. Tworzysz nowe funkcje?
— Prawda. Nowe okrycie gromadzi zużytą biomasę ze skóry. — Villuelo chciało opowiedzieć o swoich pomysłach, lecz Ankela przerwała słowotok obojnaka.
— Wiesz, ile waży moja opinia na zgromadzeniu? Wiesz, co będzie, gdy potępię twoje pomysły?
Ankela groziła, zachowując nieskazitelny uśmiech i przymilne spojrzenie.
— Ośmielisz się? Twoja premiera jest ważniejsza od mojego czasu?
— Tak, mój genetyczny ideale. Bo sztuka to pomost między światami.
[…]
Ciąg dalszy oraz inne opowiadania znajdziecie w ebooku „Echa tamtych gwiazd” (LINK) na empik.com.

