Opowiadanie jest dostępne w zbiorze „Echa tamtych gwiazd” (LINK) na empik.com.
A poniżej możecie przeczytać fragment:
Mój ulubiony czerwoniec
1.
Dźwięki gitary akustycznej układały się w spokojną melodię, ale nie brzmiały idealnie. Niektóre nuty za bardzo brzęczały, inne zdawały się spóźnione. Canzonetta Antica w wykonaniu Callie Hays nie była wirtuozerskim wyczynem, ale Eiren i tak potrafił docenić tę muzykę.
– Gdybyś częściej grała, na pewno szłoby ci lepiej – powiedział w pustkę. Rozsiadł się w fotelu i wydał polecenie:
– Graj Canzonetta co trzeci utwór. Przeplot z innymi wykonami Hays.
Sentient przyjął polecenie. Eiren słuchał tej nierównej, niedoskonałej muzyki, a łzy cisnęły mu się do oczu. Nie mógł się doczekać, kiedy będzie mógł rozpocząć sesję.
– Gotowość symulacji?
– Pełna – ogłosił sentient i wygenerował postać średniego wzrostu kobiety o ostrych rysach twarzy i ustach ściągniętych w grymasie niezadowolenia. Wyglądała dokładnie tak, jak Eiren zapamiętał Callie Hays. Trzeba było jeszcze chwilę poczekać, zanim cząstki ułożyły się w pełną sylwetkę i wreszcie rekonstrukcja była gotowa.
– Cieszę się, że cię widzę – oznajmiła Hays, patrząc na przyjaciela. Na jej twarzy zagościł uśmiech, którego w ostatnich latach Eiren w ogóle nie widywał. – Chętnie powspominam stare, dobre czasy.
Ta część symulacji była kompletnie nierealistyczna. Callie rzadko chciała dzielić się przemyśleniami, a już uczuciami w ogóle.
– Przeanalizuj archiwalne logi Hays. Prywatne i naukowe. Nie moduluj według etykiety marsjańskiej. Niech mówi zgodnie z ziemskim rodowodem.
Sentient przyjął polecenie i błyskawicznie zmodyfikował parametry.
– Powiedz coś o sobie – zagadnął Eiren.
– Bierz się do roboty, czerwońcu, i mnie nie denerwuj.
Tak. To była ona. Prawdziwa doktor Callie Hays. Prawdziwa Ziemianka.
[…]
Ciąg dalszy oraz inne opowiadania znajdziecie w ebooku „Echa tamtych gwiazd” (LINK) na empik.com.


2 uwagi do wpisu “Mój ulubiony czerwoniec”