Na Marsie czekamy na wiosnę

Opowiadanie jest dostępne w zbiorze „Echa tamtych gwiazd” (LINK) na empik.com.

A poniżej możecie przeczytać fragment:

Na Marsie czekamy na wiosnę

1.

Obraz był niestabilny. Piksele się mieszały, fragmenty kadru zamierały, czasem traciły ostrość. Z dźwiękiem problemów nie było, z wyjątkiem kilku krótkich przesterów.

— Mars 2 jest w budowie. To będzie piękne osiedle. Nie baza, a osiedle. Ale nie będę na to tracić czasu. Wszystkiego dowiesz się od Goldy. Wiesz, że to może być moja ostatnia wiadomość przed koniunkcją, dlatego opowiem ci o czymś naprawdę ważnym.

Alice Floyd odebrała nagranie w swoim domu. Wpatrywała się w uśmiechniętą twarz siostry z zaciśniętym gardłem. Zdawała sobie sprawę, że nadchodzące ustawienie planet spowoduje przerwę w komunikacji na kilka tygodni i było to coś, co ją przerażało. Kate pracowała na Marsie od trzech lat i podczas poprzedniej koniunkcji nie wydarzyło się nic złego. Mimo to Alice czuła niepokój.

— Güner się wreszcie ode mnie odczepił — kontynuowała Kate. — Ja wiem, że to dobre, niemieckie ciacho. Tak, wiem, mi też się chce, też mam potrzeby. A powiem ci, że czeka tam na jakąś szczęściarę prawdziwa maczuga. Uwierz mi, widziałam. — Alice zaniosła się śmiechem. Z ulgą przyjęła zmianę tematu na mniej doniosły.

— Ale nie z nim, o nie. Myślę, że jakby mi to wsadził, to nie wiem, czy myślałby o mnie, czy szukałby lustra, żeby na siebie popatrzeć.

Kate jeszcze przez chwilę opowiadała o zaletach potencjalnych marsjańskich kochanków. Potem płynnie przeszła do omówienia krągłości koleżanek z misji, szczególnie Anny Damaszek, zgrabnej pani astrobiolog. Alice śmiała się szczerze, bo jej siostra miała prawdziwy talent oratorski.

— Niezły z ciebie mówca — mruknęła Alice, wycierając łzy wesołości. Kate była nie tylko genialnym inżynierem. Cały świat ją uwielbiał. Każde jej słowo dziennikarze spijali jak miód w nadziei na oświecenie. Nawet politycy miękli pod wpływem czarodziejskiego uroku genialnej astronautki. I to wszystko mimo głęboko skrywanego smutku. Tak głęboko, że mistrzowie kosmicznej psychoanalizy nigdy się nie połapali, że Kate pałała do świata nienawiścią. Tylko Alice znała prawdę o siostrze.

— Kiedy skończy się koniunkcja, u nas zacznie się wiosna — Kate mówiła dalej. — Temperatura około minus stu dwudziestu. Drżę z podniecenia — ironicznie podsumowała Kate. — No dobra, żartowałam. Tym razem faktycznie nie mogę się doczekać. Dużo się u nas wtedy zmieni. Czekamy na wiosnę, pamiętasz?

Alice pamiętała doskonale. „Czekając na wiosnę” w języku sióstr oznaczało prawdziwą zmianę i to na lepsze. Wspomnienia związane z tym zdaniem były niejednoznaczne, trudne i bolesne, ale tchnęły nadzieją i nie pozwalały zapomnieć o sile ich siostrzanej miłości.

— Czeka mnie mnóstwo pracy, więc nie wiem, kiedy znowu znajdę chwilę, żeby się odezwać — podsumowała Kate. — Ta wiosna będzie bardzo długa.

Kate nie opanowała łez i wiadomość zakończyła się rzewnym pożegnaniem.

— Kocham cię — powiedziała Alice do czarnego ekranu.

[…]

Ciąg dalszy oraz inne opowiadania znajdziecie w ebooku „Echa tamtych gwiazd” (LINK) na empik.com.

Jedna uwaga do wpisu “Na Marsie czekamy na wiosnę

Dodaj komentarz