Czy w Polsce się czyta?

Od lat słyszymy, że Polacy nie czytają. Tymczasem najnowsze raporty pokazują coś bardziej złożonego. Czytelnictwo w Polsce nie jest w stanie zapaści – przeciwnie, w ostatnich latach notuje wzrost. Według badań Biblioteki Narodowej około 41–43% Polaków deklaruje przeczytanie przynajmniej jednej książki rocznie. To najlepszy wynik od dekady.

Czy to oznacza, że polski rynek wydawniczy 2025 wchodzi w złotą erę? Spokojnie. To dobry sygnał, ale nie powód do euforii.

Czytelnictwo w Polsce – co mówią najnowsze badania?

Wzrost czytelnictwa dotyczy przede wszystkim młodszych grup wiekowych. Coraz więcej osób do 30. roku życia sięga po literaturę popularną, fantastykę, reportaż czy literaturę young adult. To ważna zmiana, bo przez lata to właśnie młodzi byli uznawani za „stracone pokolenie czytelników”.

Rośnie także segment osób czytających więcej niż jedną książkę rocznie. Nadal nie jest to większość społeczeństwa, ale trend jest wyraźny. Książka nie znika z kultury – zmienia się sposób jej konsumpcji.

Rynek książki w Polsce – produkcja i formaty

Rynek książki w Polsce pozostaje niezwykle aktywny. Co roku ukazują się dziesiątki tysięcy nowych tytułów. Wydawnictwa inwestują zarówno w literaturę komercyjną, jak i ambitniejszą prozę, reportaż czy fantastykę. Wyraźnie rośnie segment cyfrowy. E-booki i audiobooki zyskują popularność, szczególnie wśród osób pracujących i młodszych odbiorców. To nie jest już nisza. Model subskrypcyjny zmienia nawyki czytelnicze i sprawia, że książka staje się dostępna szybciej i wygodniej.

Z perspektywy autora to dobra wiadomość – więcej kanałów dystrybucji oznacza więcej dróg dotarcia do czytelnika. Zwłaszcza w świecie self publishingu.

Jak to wygląda w cyferkach?

Według danych Biblioteki Narodowej w 2023 roku 43% Polaków zadeklarowało przeczytanie przynajmniej jednej książki w ciągu roku, a około 10% przeczytało ich siedem lub więcej. Do zbiorów obowiązkowych trafia rocznie ponad 30–35 tysięcy nowych tytułów wydanych w Polsce (druk).

Segment cyfrowy wciąż jest mniejszy, ale rosnący: szacuje się, że e-booki stanowią około 8–10% wartości rynku książki, a audiobooki 7–9%, przy czym w modelach subskrypcyjnych ich dynamika wzrostu jest wyższa niż w sprzedaży tradycyjnej. To oznacza jedno: papier wciąż dominuje, ale formaty cyfrowe systematycznie zwiększają swój udział, zwłaszcza wśród młodszych czytelników i mieszkańców większych miast.

Sytuacja autorów w Polsce – mniej optymizmu

Tu zaczynają się schody.

Mimo że branża książkowa produkuje ogromną liczbę tytułów, sytuacja finansowa wielu twórców jest trudna. Honoraria autorskie wciąż są niskie, a standardowe procenty od sprzedaży nie pozwalają większości pisarzy utrzymać się wyłącznie z pisania.

Problemem pozostaje także wojna rabatowa dużych sieci. Książki są sprzedawane z ogromnymi obniżkami już w dniu premiery. W efekcie cierpią małe księgarnie, a cały łańcuch wartości – od wydawcy po autora – funkcjonuje pod presją cenową.

Od lat wraca temat regulacji rynku, np. stałej ceny książki. W wielu krajach europejskich takie rozwiązanie stabilizuje sytuację. W Polsce dyskusja trwa, ale realnych zmian brak.

Więcej czytelników, ale czy lepszy system?

Nie sposób ignorować pozytywnych danych. Raport czytelnictwa pokazuje, że książka wciąż ma znaczenie. Wzrost zainteresowania fantastyką, reportażem czy literaturą popularną to znak, że kultura czytelnicza żyje. Jednak równolegle mamy rynek, który jest słabo uregulowany i mocno skoncentrowany wokół kilku dużych graczy. Debiutujący autorzy mają trudniej niż kiedykolwiek. Niezależni twórcy muszą być jednocześnie pisarzami, marketingowcami i menedżerami własnej marki.

Moim zdaniem jest to system niezwykle szkodliwy, który bez nowych regulacji prawnych w dłuższej perspektywie czasu spowoduje upadek wielu mniejszych wydawnictw i – niestety – spadek jakości proponowanych książek. Że już nie wspomnę o marnym losie autorów…

Co dalej z polskim rynkiem wydawniczym?

Jeśli spojrzeć uczciwie: polski rynek wydawniczy 2025 nie jest w kryzysie czytelniczym. Jest w kryzysie strukturalnym. Czytelnicy są. Książki powstają. Formatów przybywa. Brakuje natomiast stabilnych mechanizmów chroniących twórców i mniejsze podmioty. Bez tego trudno mówić o zdrowym ekosystemie.

Pozytywne wieści są realne. Ale jeśli chcemy, by wzrost czytelnictwa przełożył się na lepszą sytuację autorów, potrzebne są zmiany systemowe. Inaczej będziemy mieli więcej czytelników – i wciąż tych samych przemęczonych twórców.

A książka, choć silna kulturowo, pozostanie ekonomicznie krucha. I to jest realny problem, z którym zmagają się wszyscy uczestnicy rynku.

Dodaj komentarz