Zbliżają się moje urodziny, więc wzięło mnie na wspominki. W odmętach twardych dysków znalazłem pierwsze opowiadanie, które kiedykolwiek skończyłem. Oczywiście wcześniej zdarzało mi się podejmować próby pisarskie. W wolnych chwilach zasiadałem do zeszytów i ręcznie stawiałem koślawe kulfony, bo moje pismo odręczne zawsze pozostawiało wiele do życzenia. Ale w końcu nastała era komputeryzacji. Gdzieś w okolicy 1997 albo 1998 stanął u mnie w domu pierwszy PC. Wcześniej, owszem, miałem klawiaturę, a konkretnie Commodore 64 a przez chwilę również Amigę 1200, ale służyły mi one w zasadzie głównie do gier. Tak czy siak – pierwszy PC na biurku i pierwszy Word. Mogłem śmiało zalać ekran monitora tysiącami znaków, bez oszczędzania pikseli. Tym oto sposobem po raz pierwszy napisałem tekst od początku do końca.
Opowiadanie nosi tytuł „Mój Harry” i powstało gdzieś w okolicy 2000, choć jestem pewien, że w okolicy 2002 dokonałem sporych przeróbek. Bohaterem opowiadania jest Kamil, licealista, który w klasie pełni funkcję przebojowego chłopaka. Rola ta nieco go męczy i miałby ochotę znaleźć w życiu coś niesamowitego, coś prawdziwego. Taka okazja nadarza się, kiedy spotyka małego Bartka. Więcej Wam nie powiem, bo będziecie mieli okazję przeczytać całość na blogu. Wrzucę je w listopadzie. Powiem Wam tylko na zakończenie, że pisałem klimaty „Stranger things” zanim to było modne 😉
A na fotce ja osobiście, ale gdzieś sprzed 15 lat. Taką minę się ma po kilkunastu godzinach planu zdjęciowego. Wcale nie najgorzej 😉
