Autor

Wbrew temu co widać na zdjęciu, na co dzień nie jestem ciągle niezadowolony. Tylko gdy naokoło tłoczy się zbyt wielu ludzi. Wyjątkiem od zasady nadmiaru towarzystwa są pola bitew rekonstrukcyjnych, albo larpowych (ostatnio częściej larpowych).

Rocznik ’78. Zrodzony we Wrocławiu, dziecięctwo zaliczyłem w Olsztynie. W szkołach bywałem różnych, studiowałem trzykrotnie, z czego powalający sukces zaliczyłem zdobywając trzyliterowy tytuł przed nazwiskiem. Zdarzyło się to na UWM, w kategorii „nauki społeczne i polityczne”. Pozostałe dwa podejścia akademickie to PWSFTiT w Łodzi – kierunek „montaż i multimedia”, oraz WSF w Warszawie, kierunek „reżyseria”. Będąc nie w pełni rozumu, odpuściłem kolejne semestry, twierdząc, że więcej to mnie oni przecież nie nauczą.

Zawodowo zajmuję się produkcjami audio-wizualnymi w różnych odsłonach. Pracowałem jako reżyser i scenarzysta, a nawet operator kamery. Okazyjnie choreograf scen walki. Zdarzyły mi się produkcje filmowe, telewizyjne, internetowe, a także sceniczne. Ostatnie 10 lat skupiłem się na postprodukcji i montażu programów telewizyjnych. Współpracowałem z największymi stacjami TV, robiąc programy takiej jak Idol, Mam Talent czy Voice of Poland. Spis treści zawodowej znajdziecie tu: http://szymonszymanski.blogspot.com/

W chwilach wolności rządzą gry fabularne, pisanie, larpy, oraz szermierka. I, oczywiście, wygłupy z rodziną.

Gry fabularne – te analagowe, papierowe – towarzyszą mi odkąd zjawiły się w Polsce na łamach miesięcznika Magia i Miecz. Cyberpunk, Warhammer, Zew Cthulhu i wiele innych. Systemy autorskie również. Erpegi pochłonęły mi kawał życia – nie tylko na samo granie, lecz również na światotwórstwo oraz pisanie scenariuszy. Gry fabularne – te komputerowe – również zeżarły mi niezliczone godziny. No, ale weź tu się od Skyrim albo Wiedźmina odłącz.

Żeby nie siedzieć ciągle na tyłku, staram się jak najczęściej ruszać kości w pole. Najchętniej pole bitwy. Przez lata działo się to w ramach rekonstrukcji historycznej. Równolegle grywałem na larpach, oraz trenowałem szermierkę DESW. I nie o sam sport tu chodzi, a raczej o to, by jak najczęściej pobiegać w zbroi. Bo nie dość, że dobrze się w niej wygląda, to czuję się w niej o wiele lepiej niż w garniturze.

Najbardziej jednak cieszy mnie tworzenie opowieści. Czy to za pomocą montażu video, czy słowa pisanego, najważniejsze są historie, z których składa się całe życie (prawdziwe, albo wymyślone). Myślę, że stąd wzięła się wielka pasja do pisania, którą niniejszym podzielę się z Wami.

Sz

ps.

A wygłupy z rodziną to sami rozumiecie. Tu w wersji Bart, Ernie i rubber duckie.